Posted by cube

[#009]

 

Witam po krótkiej przerwie. Nowe zamówienie, nowe wyzwanie. Tym razem będzie to coś większego, ale także ze „stajni” Fendera, czyli kopia Tweed Twin 5E8. Wzmacniacz ten cechuje się większą mocą (od pozostałych, które wcześniej robiłem) i większymi gabarytami, a to ze względu na wbudowane dwa 12 calowe głośniki.

Tak więc od początku …

 

tweedtwin_01

 

Wycięte formatki i przygotowane do klejenia. Jak widać tym razem także na wczepy palcowe (finger joints). Jest to bardzo mocne połączenie, mocniejsze od połączeń na wkręty. Po za tym czym mniej stali w obudowie kolumny tym lepiej. Do klejenia użyłem kleju, a po ustaleniu, że w każdym rogu jest kąt prosty, ścisnąłem wszystkie cztery ściany pasem.

 

tweedtwin_02

 

Kiedy przyszła do mnie chassis (z Tube Town z Niemiec) i transformatory (te akurat od Kacpra z Selenoid S.C.) nie mogłem się powstrzymać od przymiarki, musiałem zobaczyć jak to wszystko razem będzie wyglądało, czy się wszystko na chassis zmieści.

 

tweedtwin_03

 

Skrzynia sklejona, krawędzie zaokrąglone, listwy przyklejone i przykręcone.

 

tweedtwin_04 tweedtwin_05

 

Tak więc zabieramy się za oklejanie. Tu nic nowego, tak jak i w poprzednich moich pracach, tak i tym razem oklejam w ten sam sposób, tzn. ten sam klej, materiał, narzędzia, czynności.

 

tweedtwin_06 tweedtwin_07

 

Dbałość o szczegóły także i tym razem jest moim priorytetem.

 

tweedtwin_08 tweedtwin_09

 

Ten rodzaj materiału, tolex vintage fenderowski, jest dość „wdzięczny” w oklejaniu, dobrze się układa po podgrzaniu opalarką, każdy kształt można nim okleić, ostre krawędzie czy zaokrąglenia nie są problemem.

 

tweedtwin_10 tweedtwin_11

 

No dobrze, skrzynię okleiłem, teraz czas zabrać się za tylny panel i frontowy. Tylny panel wyciąłem ze sklejki 6mm. Oczywiści do kompletu okleiłem go tym samym tolexem co całą skrzynię. W tym przypadku także świetnie się sprawdziła opalarka, aby „okienka” okleić dobrze od wewnątrz. Trzeba tylko pamiętać, aby opalarką nie grzać za długo, a także za blisko. Czasem wystarczy sekunda za dużo i tolex albo się przypali i wtedy powstaną pęcherze, pomarszczy się lub zmieni kolor. Można użyć zamiast opalarki suszarkę do włosów, ale czas nagrzewania jest dłuższy.

 

tweedtwin_12 tweedtwin_13

 

Front (przedni panel) musiał zmieścić dwa głośniki, ale Fender to tak wymyślił, żeby skrzynia była jak najwęższa. Tak więc postanowił głośniki ułożyć po przekątnej, jak najbliżej siebie. Nie mogłem tak po prostu wyfrezować dwóch otworów na głośniki, trzeba było środkiem pozostawić więcej sklejki, aby cały front był trochę stabilniejszy. Na obrzeżach panelu dokleiłem listwy z 6mm sklejki, aby grill naciągnięty na front nie leżał na nim, żeby mógł swobodnie pracować.

 

tweedtwin_14 tweedtwin_15 tweedtwin_16 tweedtwin_17 tweedtwin_18

 

W między czasie zabrałem się za wykonanie turretboarda, czyli płytki na której umieszczone zostaną wszystkie elementy elektroniczne. Ze względu na posiadanie dużej ilości PCB bez miedzi, grubości 2mm nie kupowałem gotowej płyty. Wyciąłem odpowiedni kształt, nawierciłem otwory i zacisnąłem na niej kołki montażowe (turrety). Do zaciskania używam „specjalnego” przyrządu, zrobionego z dwóch śrub, umieszczonych w wiertarce stołowej. Przy następnej okazji pokaże jak to wygląda.

 

tweedtwin_19

 

Osadziłem w potencjometry i inne elementy montażowe chassis, więc gotowe jest już do zamontowania płyty z elementami. Pozostało tylko przylutować wszystkie elementy do turretów, a także przewody, które później będą łączyć odpowiednie punktu płyty z takimi elementami w chassis jak np. potencjometry czy gniazda.

 

tweedtwin_20 tweedtwin_21 tweedtwin_22

 

Front wysechł, więc pozostało go tylko pomalować na czarno. Nie mogłem zostawić go w naturalnym kolorze, ponieważ przebijałby jasny kolor przez ciemny grill.

 

tweedtwin_23 tweedtwin_24 tweedtwin_25 tweedtwin_26 tweedtwin_27 tweedtwin_29

 

Grill naciągnięty na front, mocno przytwierdzony i przykręcony do skrzyni. Na tylnej części pozostawiłem małe moje logo 🙂 Niech każdy wie kto wykonał cała tą pracę. Czas się zabrać za elektronikę. Wcześniej już elementy wlutowałem, przewody także. Mogę więc płytę umieścić w chassis i połączyć płytę z przewodami do elementów w chassis.Najpierw podstawki lamp i gniazda wyjściowe (głośnikowe), czyli cała dolna część chassis, następnie górna czyli gniazda wejściowe, potencjometry, kontrolka , a także bezpieczniki i przełączniki.

 

tweedtwin_30 tweedtwin_31 tweedtwin_32 tweedtwin_33 tweedtwin_34

 

Jak widać na powyższych zdjęciach, płyta osadzona i połączenia polutowane. Najwyższy czas na założenie lamp i pierwszy start. Zawsze w tej chwili towarzyszą wielkie emocje: wystartuje „od kopa” czy będzie wielkie bum. Teoretycznie jeśli tylko nie popełniłem żadnej pomyłki, a wszystkie połączenia zrobiłem wg. schematu, to powinno być ok.

 

tweedtwin_35

 

Hurraaa ! Wystartował od kopa, bum nie było, czyli wszystko poprawnie wmontowałem. Po za tym sprawdziłem wszystkie punkty pomiarowe (test points), tzn. napięcia zasilania, napięcia anodowe i katodowe na poszczególnych triodach, no i oczywiście wszystkie napięcia na lampach mocy. Wszystkie napięcia mieściły się w tolerancji. Kolejnym pomiarem są napięcia zmienne. Do tego potrzebny jest już generator i oscyloskop, a także głośnik lub sztuczne obciążenie, które do tego lepiej się nadaje, ponieważ po dłuższej chwili słuchania pisku wydobywającego się z głośnika o częstotliwości 1 kHz głowa boli. Tak więc do wyjścia podłączam sztuczne obciążenie, a do wejścia generator z ustawioną częstotliwością sygnału 1 kHz i o amplitudzie 100 mV (0,1 V). Te pomiary także wskazują, czy lampy pracują w odpowiednim puncie pracy, czy elementy współpracujące w obrębie lampy nie są pomylone (z nieodpowiednimi parametrami). Tym razem wszystkie pomiary mieściły się w granicach tolerancji wg. wzoru. Po przeliczeniu moc wyjściowa osiągała prawie 40W, czyli tak jak w oryginale. Skoro wszystko pracuje poprawnie, mogłem chassis wmontować do skrzyni. Pozostało lampy lekko wygrzać (pozostawić uruchomiony wzmacniacz na jakiś czas). Następnie pozostanie go tylko „ograć”, a do tego potrzebna tylko gitara i wprawny gitarzysta (czyli w tym wypadku nie ja !).

 

tweedtwin_36 tweedtwin_37

 

Podjechałem ze wzmacniaczem do znajomego gitarzysty. Po godzinnym ogrywaniu stwierdziłem, że gra pięknie. Dźwięki wydobywające się z niego są ciepłe i przyjemne dla ucha. Clean czysty, a overdrive ostro rockowy. Oczywiście pomiędzy tymi dwoma „stanami” można płynnie przejść, więc do wyboru jest mnóstwo możliwości. dźwiękowych. Polecam posłuchać próbek dźwiękowych.

A tak oto wygląda ukończony Tweed Twin.

 

tweedtwin_38 tweedtwin_39 tweedtwin_40 tweedtwin_41 tweedtwin_42 tweedtwin_43

 

Zaprasza do komentowania ……..

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *