[019]
Otrzymałem zamówienie na wykonie wzmacniacza Tweeda D’Luxe w wersji combo, od Pana Bartłomieja Jeżyny z zespołu Blackberry Brothers. Wypada się spisać jak najlepiej (w sumie to jak zwykle 🙂 ).
Zabieram się w takim razie do pracy …
No i skrzynia wykonana, no może prawie … Tym razem nie robiłem szczegółowych zdjęć z kolejnych drobnych prac. Zakończyłem prawie etap budowy skrzyni, więc wstawiam poniżej fotki. Pozostały do wycięcia, oklejenia i polakierowania tylne panele.
No i skrzynia skończona 🙂 Poniżej reszta fotek z prac nad skrzynią.
Zabieram się teraz za elektronikę …
Pierwsze kroki z chassis, czyli zamontowane gniazda na lampy, gniazda głośnikowe, gniazda wejściowe, potencjometry, kontrolka, włączniki, a także transformatory. Transformator zasilający obrócony jest o 90 stopni względem oryginału, a transformator głośnikowy odsunięty od transformatora zasilającego o parę centymetrów. Te dwa zabiegi pozwalają na znaczną redukcję zakłóceń rzędu 50Hz pochodzących od transformatora zasilającego słyszanych później w głośniku.
Przyszła kolej na „płytę główną”. Tak jak w oryginale, tak i w tym wzmacniaczu montaż to ptp (point-to-point). Jedyna różnica co do oryginału, to że u mnie są tourety (kołki lutownicze), a w oryginale były Eyelety (oczka lutownicze). Starałem się jak zwykle elementy na płycie układać jak i lutować solidnie i starannie. Przewody przyciąłem na miarę, tak aby wystarczyły na długość do każdego punktu lutowniczego, a zarazem żeby nie były za długie, co by się nie plątały.
No i czas osadzić ją w chassis.
Na dzisiaj tyle, czas mi się skończył, a skubany „goni mnie” (oczywiście mowa tu o czasie, hehe …)
[02-11-2017]
Kolejny dzień zmagań z budową tego Tweeda, ale tym razem z lepszym zakończeniem dnia, chodź mógłoby być lepiej, ale o tym później. Dzisiaj udało się okablować wszystkie elementy, sprawdzić dokładnie każde połączenie, no i przystąpić do pomiarów i testów. Parametry we wszystkich punktach (TP – Test Point) posiada w normie. po godzinnym wygrzewaniu nie wiele się zmieniły. Po podłączeniu źródła dźwięku, zagrał pięknie, jak to na Tweeda przystało 😉 Pozostało jedynie dobrze go wygrzać i trochę poszarpać strunami, choć to mi nie wychodzi najlepiej, lepszy ze mnie elektronik niż gitarzysta 😉 hehe …
Niestety nie obyło się bez niemiłych niespodzianek. Jedna z lamp końcówki mocy okazała się uszkodzona, zmuszony byłem parę odesłać do wymiany. Niestety sklep nie jest mi w stanie zapewnić nowych do końca tego tygodnia. Nie pozostało mi nić, jak zaopatrzyć się w nowe w innym sklepie. Tamte lampy po wymianie zostaną mi do następnego projektu niestety. Na fotkach zastępczo włożone lampy radzieckie 6P6S, elektryczne odpowiedniki 6V6GT. Swoją drogą całkiem nieźle grają, ale do porównania przydałoby się wprawne ucho jakiegoś gitarzysty …
Zdjęcia finałowe, tuż przed oddaniem sprzętu przyszłemu właścicielowi.























Dodaj komentarz